Takie życie

Witam.

Ech ale mam juz dosyć tych upałów, od samego rana do nocy człowiek spocony chodzi i zmęczony. A jak nie upał to burza i tak w kółko. A kiedy musi być burza? Właśnie wtedy kiedy zostaję dłużej w pracy i zbliża się godzina mojego wyjścia. Cóż za ironia losu.. To tyle narzekania na dzień dobry.

Dawno mnie tu znowu nie było. Wpadłem w wir pracy, agencja pracy Łódź pochłaniała 90% mojej uwagi, pozostałe 10 % to jedzenie. Tak czasem bywa że w krótkim czasie nawarstwi się tyle rzeczy do zrobienia że nie da się przerobić wszystkiego. No chyba że zostając po godzinach. Tak też się działo w moim przypadku. Praca, praca i jeszcze raz praca. I ciągła walka z czasem, który gdzies uciekał przez palce, nie wiadomo kiedy i gdzie.

Czy znacie to uczucie? Kiedy patrzycie na zegarek i nie możecie uwierzyć że to już ta godzina? Że zastanawiacie się jak to się dzieje i że widocznie dziwnym trafem czas jakoś nagle przyspieszył. A kiedy indziej znów zachodzi odwrotne zjawisko – każda minuta przedłuża się w nieskończoność. Zawsze to dla mnie było niepojęte.

Home sweet home..

Czasami radość z mieszkania w danym miejscu można czerpać dopiero po tym jak się opuści miasto na pewien czas, nabierze się dystansu, odpocznie i zatęskni. Wtedy powrót będzie miłą perspektywą a codzienność nie będzie już taka szara i uciążliwa jaka się wydawała przed wyjazdem. Wyjazd sprawi że spojrzy się na miasto z innej perspektywy, zobaczy się że gdzie indziej może i jest miło, sympatycznie, ale tam, gdzie mieszkamy też nie jest źle, albo może jest lepiej..

Przyczyną tego rodzaju refleksji był mój ostatni weekend i rzecz jasna wyjazd z miasta. Miło było oderwać się od codzienności i zmienić otoczenie, ale jak to mówią: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.. Powrót był niezwykle przyjemny. Nawet perspektywa kolejnego tygodnia pracy nie psuła radości. Jak już kiedyś wspominałem, moja agencja pracy Łódź nie jest tak strasznym miejscem, żeby nie chciało mi się tam chodzić, ale czasem każdy potrzebuje trochę wolnego i wakacji. Choćby tylko po to by podładować na nowo akumulatory i nabrać sił do dalszej pracy.

A może nowa praca?

Witam serdecznie.

Dziś zastanawiałem się nad pewną kwestią związaną z moim ulubionym tematem, czyli pracą. Wiadomo że różnie to bywa i nie każdy jest zadowolony ze swojej pracy. Zresztą narzekanie na pracę jest ulubionym zajęciem wielu osób – to fakt. Często narzekamy tak po prostu, a czasem mamy ku temu powody.

Często na drodze do osiągnięcia szczęścia proponuje się by zrezygnować z tego, czego nie lubimy. Jeśli praca nas męczy, nie sprawia nam satysfakcji i ogólnie jej nie lubimy – powinniśmy ją zmienić. Ale w praktyce nie jest to takie łatwe. Nie tylko z powodów dużego bezrobocia w Polsce..

Wyobraźmy sobie taką sytuację: nie lubię swojej pracy bo jest mało ambitna, nie sprawia mi satysfakcji, jest nudna, itd. ale za to współpracownicy są bardzo pozytywni, przywiązałem się do nich i to oni sprawiają że chce mi się przychodzić do pracy. I w tym momencie pojawia się interesująca oferta i szansa na zmianę pracy – ambitnej, rozwojowej, praktycznie pracy marzeń, ale współpracownicy nie zapowiadają się na pozytywnych.. I co zrobić? Co wybrać? Często stajemy przed takimi życiowymi dylematami, kiedy nie wiemy co zrobić..

Ale czasem warto zaryzykować i iść przed siebie, a nie cofać się ani nie stać w miejscu. Dlatego zachęcam każdego kto jest nie zadowolony ze swojej pracy, aby obrał kierunek: agencja pracy Łódź czy tam Kraków, Warszawa, Poznań… Nie jesteśmy przywiązani do jednej firmy na całe życie, pozwólmy sobie na ryzyko i znalezienie satysfakcjonującej nas pracy.

Co z tego życia?

Witam.

Znów poniedziałek :) życie jest piękne bo tak regularnie zatacza koło. Całe pięć dni oczekiwania na weekend, weekend który szybko mija i znów ukochany przez wszystkich poniedziałek. Gdyby nie jakieś poza-zawodowe zajęcia, można by wpaść w monotonię.

Dlatego ważne jest, żeby dostarczać sobie wrażeń i wspomnień, bo wszystko przemija i jedyne co pozostaje, to właśnie wspomnienia. My się oddalamy od tego co było, idziemy na przód, a wspomnienia pozostają w danym miejscu i czasie, o ile o nich nie zapomnimy, zawsze tam będą. Wystarczy myśl, obraz, czy zapach, by znów nas przenieść do tamtego miejsca i czasu.. czyż to nie jest fascynujące? Ale to największa prawda, usłyszana w filmie Zmróż oczy: ”rzeczy nie mijają, tylko się oddalają. Wydaje Ci się, że mijają, ale nie mijają, tylko Ty się od nich oddalasz. To one stoją, a Ty lecisz”…

Ale wspomnienia z pracy też są miłe. Chyba najważniejsi są współpracownicy (i oczywiście szef) jesli są beznadziejni nawet najlepsza praca nie będzie sprawiała satysfakcji. Ja natomiast mam całkiem sympatycznych współpracowników, nie pozbawionych poczucia humoru, ani szaleństwa. Więc czasem jest naprawdę zabawnie.

Dlatego nasza agencja pracy Łódź nie jest tak strasznym miejscem, by poniedziałek był dla mnie koszmarem.

Co ciekawego w Łodzi?

W taki dzień jak dziś wybitnie nie chce mi się pracować. Nie tylko z powodu upałów, ale dlatego że co drugi dzień jest wolne. Kto mógł to zorganizował sobie cały tydzień wolny, u mnie niestety nie było to możliwe gdyż moja praca wymaga regularności i nie mogę sobie pozwolić na 9-cio dniową przerwę.

W taki tydzień jak ten można dostać rozdwojenia jaźni ;) wolne co drugi dzień tak rozleniwia człowieka, że jakoś trudno jest się zmotywować do pracy. Dlatego właśnie postanowiłem zrobić sobie chwilę przerwy i dodać nowy wpis, niestety moja agencja pracy Łódź przy natłoku różnego rodzaju obowiązków została odstawiona na bok i niestety też zapomniana.

Jeśli ktoś jak ja został na majówkę w Łodzi na pewno nie będzie się nudził. Ponieważ sezon grillowania się rozpoczął w każdym większym parku i w wielu ogródkach można znaleźć grupki zajadających kiełbasę osób. Po jedzeniu warto wybrać się na spacer do parku czy zoo. Dla ochłody można napić się piwa w ogródku kawiarni, wybrać się nad wodę albo pojeździć na łyżwach.

A nocą? Każdego dnia do wyboru będzie co najmniej kilka koncertów, w zależności od upodobań każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli nie muzyka, to może kino czy teatr.. Zawsze lubiłem to w dużych miastach, że oferują tak wiele atrakcji, że nie sposób się nudzić.

Wyciągnąłem wnioski?

Oczywiście, że nie od razu. Wielokrotnie uczyłem się na własnych błędach. Tak samo na studiach często przekraczałem granicę. Czasem nie wychodziłem całymi dniami z pokoju, tylko siedziałem przed komputerem. Sławy mi to nie przysporzyło.. w końcu przejrzałem na oczy i zauważyłem, że są jeszcze inne ciekawe rzeczy na tym świecie, rzeczy których wcześniej nie zauważałem.

Choć nauka dobrze mi szła, to w sferze towarzyskiej było nie za ciekawie. Ale postanowiłem to zmienić.

I udało mi się zawrzeć kilka interesujących i ważnych znajomości i udało się też ukończyć studia i znaleźć pracę. Znając siebie, staram się uważać, żeby znów nie przegiąć. Łatwo można przekroczyć granicę, zwłaszcza jak się jest singlem. 8 godzin przed komputerem w pracy, powrót do domu i znów przed komputer i tak dzień za dniem..

Nawet się człowiek nie spostrzeże, kiedy okaże się, że jest uzależniony. Dlatego wychodzę jak najczęściej na zewnątrz, ostatnio próbuję biegać wieczorami, nie powiem żeby to było przyjemne, ale liczę że to dopiero początki i że się przyzwyczaję. Liczę też, że ruch na świeżym powietrzu zrekompensuje mi godziny spędzone przed komputerem.

Parę wspomnień.

Moja agencja pracy Łódź to życie codzienne w tym pięknym mieście, życie skupione wokół pracy, ewentualnych spotkań ze znajomymi i uprawianiu sportu. Moje mieszkanko, mała kawalerka, ciasna ale własna, nie oferuje dużej przestrzeni życiowej dlatego muszę sobie organizować czas poza domem.

Jestem informatykiem z zamiłowania i od najmłodszych lat jak tylko dostałem pierwszy komputer amiga 500, spędzałem przed ekranem wiele godzin. Z wiekiem moje umiejętności się poszerzały, nie kończyły się oczywiście na grach komputerowych.

Trzeba umieć zachować zdrowy rozsądek. Nie powiem, żeby nie zdarzyło mi się nigdy przesadzić. Jeszcze w liceum nie raz zamiast pójść spać, siedziałem przed komputerem, a potem nie chciało mi się iść do szkoły. Narobiłem sobie zaległości, podpadłem nauczycielom i w efekcie o mały włos, a nie zostałbym dopuszczony do matury z polskiego.

Na szczęście udało mi się z tego wyplątać. Wszystko pozaliczałem i zdałem maturę w terminie. Miałem nauczkę, ale czy od razu wyciągnąłem z tego wnioski na przyszłość?

Witam!

Witam serdecznie.

Z zawodu jestem informatykiem, z charakteru marzycielem, a jeśli chodzi o miejsce zamieszkania, to łodzianinem.

Choć jako marzyciel wyobraźnię powinienem mieć wybujałą, to zawsze miałem problem z wymyślaniem tytułów. Nad tytułem bloga też się długo zastanawiałem. Agencja pracy Łódź wzięła się stąd, że to tutaj żyję, mieszkam, pracuję i tutaj walczę z codziennością.

Zapraszam serdecznie do śledzenia moich wpisów.

Marzyciel.